czwartek, 2 czerwca 2011

Poświęcenie

W pracy usiedzieć nie mogłam, parno, gorąco, wiatrak chodzi, okna otwarte, żaluzje opuszczone i drzwi otwarte, bo przeciąg… Nic nie dałoL Wczoraj się poświęciłam w nocy. Miała być burza, nawet błyskało. Więc dzieci do spania, R. zasnął jak stał a ja czekam na burzę. Uwielbiam. Pochowałam kwiatki z balkonu pamiętając jak w tamtym roku burza w ciągu kilku minut zniszczyła wszystkie rośliny. Więc dzieci, śpią, R. śpi jak stał, kwiaty do domu a ja na balkon. No nie, nie jestem samobójczynią, jak będą walić pioruny, to się usunę. No ale waliły gdzieś daleko. Więc siedzę i czekam. Na powiew wiatru (bo gorąco), na kropelki (bo duszno). Nic…. Staromiłośniańskie niebo nie chce płakać. O 00:30 stwierdziłam, że jednak jutro do pracy trzeba wstac. Zwlokłam się więc niepocieszona do wyrka obok R, który spał już dawno jak stał. Na nic moje poświęcenie. Rano się okazało, że jednak w nocy padało ale ja byłam już wtedy w objęciach Morfeusza. A dzisiaj się poświęcałam w pracy. Poświęcałam się papierzyskom, że muszę je przerobić, bo przecież, nie wiedzieć czemu taka śpiąca byłam. Więc ziewam, kawę wypiłam, dalej ziewam. Wytrwałam do końca, ale się poświęciłam!  
Z innej beczki. W sobotę duża zmiana w salonie. Sprzedajemy duże akwarium (112 l). Pierwszy rok akwarium w domu – super. Fascynacja, każdy chce karmić, przyglądać się rybkom, przepychamy się, żeby lepiej widzieć. Kupujemy różne gatunki rybek. Jedne się utrzymują, inne padają (ciekawe dlaczego?), inne są zjadane (w ramach selekcji naturalnej). No i nie mamy glonów!!!! Sprzątamy tylko na dnie, czyścimy filtr, jest super. Po roku sprzątamy całe akwarium, z przyzwoitości. Wymieniamy wodę i pewnie dokupujemy jakieś roślinki. Zaczęło się….. glony……! Skrobiemy szyby co tydzień, wyciągamy różne kamulce, głazy, korzenie i skrobiemy. Glony mają różną postać. Wiją się, oblepiają wszystko, czasami malowniczo powiewają z prądem filtra…. No cóż, po 4 latach walki, przegraliśmy z glonami. Nikt się nie przeciska, żeby podglądać rybki. Po co, wszędzie zielono. Padła decyzja, SPRZEDAŻ. No i szybciutko znalazł się kupiec. W sobotę się żegnamy. Może inni mają lepszą rękę. Niech im służą i koją nerwy. Podobno przyglądanie się rybkom w akwarium, to dobre lekarstwo na skołatane nerwy.
Akwarium i szafka zajmują trochę miejsca w mieszkaniu a po sprzedaży, zrobi się luka przy ścianie. Więc kanapa, ziut, w prawą stronę zostanie przesunięta a w jej miejsce będzie nowy zakup…J Coś o czym marzyłam od dawna. Ale nie chcę zapeszać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Już jutro.... Wesołych Świąt