Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 2 października 2011

Kwiatowy pokój

Wcale, ale to wcale nie planowałam. Dopiero jak powiesiłam zasłony... Nie no, cały pokój jest w kwiatach:) Na początku była narzuta. Oczywiście zakup niekontrolowany, spontaniczny całkowicie lumpeksowy:) Narzuta nie była tania ale nie mogłam się oprzec:) Najfajniejsze jest to, że jest dwustronna.
Poduchy też z tegoż sklepu. Potem zagęściło się od dekupażowych drobiazgów... Na końcu zasłony. Zasłony kupione, hmm... no też w lupeksie. Były cztery kawałki. Każdy w innym rozmiarze, więc musiałam pokombinowac z szyciem. Połączyłam koronką i coś tam wyszło. W pokoju nie zabrakło kwiatów suszonych i żywych. Aha, obrusik zrobiony przez moją zdolną mamę. Jest piękna:) A mebelki, zwykłe sosnowe, oczywiście przerobione przeze mnie. I tak sobie romantycznie wygląda nasza sypialnia.
Dziękuję dziewczyny za Wasze dziewczyny komentarze. I to bardzo, bardzo miłe. To uskrzydla:) Zdjęcia nie są w dobrej kolejności, tak wyszło:)











Pozdrawiam:)

3 komentarze:

  1. Bardzo fajnie Ci to wyszło. Uwielbiam kwiatowe wzory, bo przeważnie do siebie pasują choć są z "innych bajek". Tylko jedno bym zmieniła... Nie obraź się, ale te "badyle" z szafki nocnej, to bym zabrała... Jeśli można to Ci coś podpowiem. Wydaje mi się że ten kwiatek to begonia. Trochę wybujała. Przytnij ją 5 centymetrów nad ziemią i postaw na oknie. Powinna pięknie odbić i się zagęści. A wierzchołek, ten ucięty, też wsadź do ziemi. Ukorzeni się i będzie piękniej :) A doniczki są prześliczne!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze jedno ? Sama robiłaś szafeczkę nocną? Strasznie mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj na moim blogu. Rzeczywiście ten kwiat to begonia. Badylowata ale cały czas kwitnie, dlatego czekam jeszcze z przycięciem. Jak opadnie ostatni liść, to zrobię jak radzisz. Wiem, że się uda, bo sama wychodowałam ją z jednego listka. Co do szafki, to jest zwykła sosnowa jakich pełno w sklepach. Przetarłam, pobieliłam, dodałam dekorki i zmieniłam uchwyty. I wyszła sobie, całkiem, całkiem:) Pozdrawiam i "idę" do Ciebie.
    Asia
    To dziwne, ale na własnym blogu przesyłam komentarze anonimowo:)

    OdpowiedzUsuń