piątek, 28 września 2012

Lubię kwiaty a one mnie...:)

Kwiaty lubię wszelakie. Wiosenne, jesienne, letnie i zimowe też. Lubię kwiaty balkonowe, pokojowe, na rabatkach i w wazonie. I coś w tym jest, że jak się lubi kwiaty, to one odwdzięczają się swoim pięknem. Moja babcia mawiała, że kwiaty lubią, kiedy się do nich mówi. Ja może do nich nie mówię:), ale dbam o nie, przesadzam, przycinam, myję.
Kwiaty widzę wszędzie, tam gdzie ich nikt nie widzi. A może widzi, ale są tak spowszechniałe, że wtapiają się innym w krajobraz.



Moje domowe kwiaty, przeważnie hoduję z jednego liścia, lub nasionka. Ale jaka to satysfakcja, jak potem się pięknie rozrosną:) W mieszkaniu najwięcej jest właśnie w ten sposób wyhodowanych fiołków. Na punkcie fiołków ma fioła i jestem w stanie jechać po listek do koleżanki na drugi koniec Warszawy. Kiedyś pokażę wszystkie moje fiołki a teraz niech oko umilają ulubione białe, które nieustannie kwitną przez cały rok i fioletowe.






A takie kwiaty dostałam od małża po wyjściu ze szpitala. Cudo...:)




I jeszcze raz dyniowate:)



Pozdrawiam:)

4 komentarze:

  1. Najpiękniejszy jest bukiet od męża! Cudo! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, jakie ładne masz te fiołki. A w mężowym bukiecie zachwyciła mnie kapusta:)
    Pozdrawiam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sorki za literówkę, Asiu miało byc oczywiście:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Białe fiołki cudowności. Fioletowe u mnie kwitną bezustannie, choć przyznam, że je zaniedbuję (ot, podła florystka, siedzi se na Mazurach ...)
    Dyniowata kompozycja w koszyczku urokliwa.
    Moje tykwy wczoraj zerwałam, czekają na pomysł.
    Uściski cieplutkie

    OdpowiedzUsuń

Już jutro.... Wesołych Świąt