sobota, 5 stycznia 2013

Kwiaty - naturalna ozdoba mieszkania.

Coś jest w stwierdzeniu, że kwiaty trzeba lubić a nawet z nimi rozmawiać, aby odwdzięczyły się swym pięknem. Nieraz słyszałam od znajomych, że im kwiaty nie rosną. Niby warunki dobre, podlewają, przesadzają, a marnieją, by skończyć w śmietniku.
Ja kwiaty wszelkiego rodzaju uwielbiam, a one rosną u mnie jak szalone. Nie przesadzam nadmiernie z ich pielęgnacją, bo nie mam na to czasu. Moje zabiegi ograniczają się do przesadzania raz na kilka lat, prysznicowania i podlewania. Wstyd przyznać ale nie nawożę ich nawet.

No ale je bardzo lubię:)

Wspominałam o mały cudzie, który stał się przed świętami. Zakwitła mi pierwszy raz kalia. Miała dwa pąki.
 A teraz, proszę jakie piękne kwiaty:)





Dzisiaj na strych trafiły cebulki z przekwitniętych hiacyntów. Co roku mam nadzieję, że uda mi się z nich wyhodować nowe kwiaty. I co roku... jest porażka. Pewnie coś źle robię, że owszem liście wypuszczają ale kwiatów nie ma. I jak co roku zajrzałam do zeszłorocznych cebulek. Ostrożnie je odkryłam a one łypnęły na mnie bladozielonym okiem i poinformowały mnie o woli życia... Cóż mogłam innego zrobić, jak znowu im zaufać i wsadzić do ziemi. Tak wyglądają w swoich nowych domkach:) Jak mi się poszczęści, to za jakiś czas zakwitnie 7 hiacyntów o nieznanym kolorze. Na pewno się z Wami podzielę ich widokiem, jeżeli tylko...:) 






Blogowe koleżanki, może podpowiecie mi, jak przechowywać cebulki, żeby kwiaty zakwitły. Ja wsadzam je w papierowy ręcznik i przetrzymuję na strychu, gdzie jest chłodno. 

Wspominałam o moim fiole na punkcie fiołków. Proszę bardzo, tym razem dwukolorowe płatki. Kwitną mi też teraz, zresztą jak przez cały rok, białe fiołki. 
Czyż to nie jest najpiękniejsza ozdoba mieszkania w środku zimy?:)


A w sklepach teraz poświąteczne wyprzedaże. Zakupiłam za 2,99 za sztukę turkusowe lampioniki. W sam raz na zaklinanie wiosny:)



Pozdrawiam sobotnio - popołudniowo:)



6 komentarzy:

  1. ja bardzo lubię kwiaty :)) piękne u Ciebie ... zadbane :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale mi sie chce zielonego... a nie mam w domu nawet chwasta bo taka mam reke do kwiatow :))
    Pozdrowka !

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że nie tylko ja mam wielką ochotę zaklinać wiosnę! I dobrze, może nasze wspólne zaklinania coś dadzą i ten zimowy, bury czas szybko i niepostrzeżenie zmieni się w wiosenne ciepło i mnóstwo kolorów :))

    OdpowiedzUsuń
  4. piekne kwiaty :) Dzsiaj kupiłam cyklamen na osłodę zimnych dni.
    Przy okazji, zapraszam do mnie na urodzinowe candy. Pozdrawiam i czekam na kolejne ciekawe posty.

    http://inmymind-jusia.blogspot.com/2013/01/pierwsze-urodzinki.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale wiosennie się zrobiło:) Ja nie mam kwiatków..zn mam ale sa po przejściach. Mój kot Szyszka uwielbia do nich sikać, obgryzać albo zrzucać:)

    OdpowiedzUsuń

Już jutro.... Wesołych Świąt