piątek, 1 lutego 2013

Pudełko na proszek i jeszcze raz ubranko na świecę.

W nawiązaniu do poprzedniego posta, moja mama zrobiła jeszcze jedno ubranko. Tym razem na świecę. Bardzo mi się podoba i jest oryginalne. Szczerze mówiąc nigdy za bardzo nie podobały mi się sztywne tiulopodobne wstęgi, które kupuje się w sklepach a które mają za zadanie ozdabiać chrzcielne świece. A tu proszę bardzo.
Pomysł prosty a efektowny :)




Co mają wspólnego chipsy tortilla z proszkiem do prania? Otóż mają. Wspólne opakowanie. W okresie okołosylwestrowym w sklepie n literę L. pojawił się zestaw chipsów z sosami w całkiem sporym pudełku. Chipsy zjedzone a natura chomicza kazała mi zostawić opakowanie na zaś...:) No i doczekało się. Wymyśliłam sobie z niego całkiem zgrabne pudełko na proszek do prania. Moje poprzednie było już delikatnie mówiąc, mało efektowne. Teraz żałuję, że nie kupiłam wtedy jeszcze jednego opakowania. Miałabym komplet: do koloru i do białego prania.

Tak wyglądało pudełko, kiedy służyło do tego, do czego miało służyć:)


A tak wygląda po przeróbkach.


 Do koloru:)



I w docelowym miejscu.


Z rozbiegu, jak już mnie wena chwyciła, to pod pędzel poszło pudełko metalowe po ciasteczkach i tekturowe po prezencie. Powiem szczerze, że wykorzystałam napisy z książki, którą znalazłam dawno, dawno temu na... hm... śmietniku. A było to tak dawno, że o decoupage jeszcze się w Polsce nie śniło:)












 

Pozdrawiam serdecznie:)

5 komentarzy:

  1. Ale pomysł! Te pudełko po czipsach na proszek, super:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale mialaś świetny pomysł z tym pudełkiem! Wyszło pieknie no i teraz będzie tak estetycznie w łazience:-) ja mam właśnie ten problem - co prawda proszek jest w tekturowym dużym pudełku ale ono nie wygląda :-) a może by tak ozdobic to, ktore mam... może coś z tego wyjdzie :-)
    A co u Ciebie? Wygoniłaś już chorobę?

    Pozdrowienia :-)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej,
      spróbuj ozdobić pudełko. Jeżeli jest sztywne tekturowe, to powinno wyjść. Ja miałam problem z wieczkiem, bo to była cienka, plastikowa pokrywka, która by nie wchłonęła farby. Przykleiłam do niej papier ryżowy i to był strzał w 10:) Papier jest bardzo plastyczny. Ja chorobę już wygoniłam, Dwa opakowania antybiotyku zrobiły swoje. Swoją drogą, nigdy tak często nie chorowałam, jak w tym roku. A pogoda w dalszym ciągu paskudna.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Zapraszam na link party ;) Już trwa:
    www.speckled-fawn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma to jak recykling!
    Pudełek nigdy nie za wiele, zawsze się przydadzą. To na proszek wyszło świetnie, i faktycznie szkoda, że nie masz do kompletu "do koloru". Ale pewnie jeszcze nic straconego, z czasem dokupisz :)

    OdpowiedzUsuń

Już jutro.... Wesołych Świąt