niedziela, 19 maja 2013

Balkonowe przemyślenia


Gdybym mogła, to zmieniłabym dokumentnie rozkład mieszkania. Zwłaszcza pierwszego poziomu mieszkania. Jak kiedyś wspominałam, nasze osiedlowe mieszkania rozrysował chyba jakiś szalony architekt, bo prawie wszystkie, przynajmniej te które znam a znam ich sporo, były zmieniane przez właścicieli. Zmieniały się rozkłady pokoi, aranżacje. No moje też było zmieniane, tylko nie przeze ze mnie. Jedno jest pewne. Kuchnia, salon i sypialnia (czyli dolny poziom) zostały tak jak były. I w ten sposób mam dwa wyjścia na niewielki balkonik. Z salonu i z sypialni. Z tymże z salonu wychodzi się jednoskrzydłowymi drzwiami a z sypialni – dwuskrzydłowymi. Po co? Naprawdę nie wiem. Ma to swój urok. Jednak wolałabym, aby wygodniejsze miejsce do wyjścia na balkon było z salonu.

A taki mam widok leżąc w sypialnianym łóżku.




No ale gdybym wprowadzała się do pustego mieszkania, to zmieniłabym położenie kuchni i sypialni. Tzn. zamieniłabym je jedno z drugim. W ten sposób miałabym sypialnię widną, słoneczną acz ze zwykłym oknem. W końcu niewiele czasu spędzamy w sypialni. Za to kuchnia w miejscu sypialni, byłaby wspaniała. W letnie dni, balkon byłby otwarty na stałe i gotując rosołek wzrok mój by wędrował na kwiecisty balkon. Nie wspominając o tym, że kawa byłaby podawana wprost na stolik balkonowy a posiłki spożywane na stole, prawie pod chmurką.
No moim zdaniem byłoby idealnie.

Stały bywalec balkonu, czyli Maniek balkonowy.



Niestety, nie ma ideałów, jak każdy już się pewnie przekonał. W związku z tym mam sypialnię, na którą w piżamce mogę wskoczyć prosto na balkon a w letnie upalne noce, spać przy otwartych drzwiach i leżąc w łóżku, oglądać gwiazdy. Też fajnie.
A balkon już ukwiecony. W tym roku posadziłam w skrzynkach zwykłe różowe pelargonie. 


 Przeżył ubiegłoroczny klematis. Pierwszy raz w życiu, nie muszę go dokupywać.



 Przeżyła też funkia, bukszpan. Uwielbiam też begonie, niecierpki, więc nie mogło ich zabraknąć. Stokrotki trzymają się jeszcze dziarsko.




Dokupię jeszcze ziółka. A donice czekają jeszcze na imieninowe hortensje. Fajnie mieć imieniny w maju, bo wszyscy znajomi w prezencie kupują mi kwiaty balkonowe. Tak już jest co roku i to taka nasza imieninowa tradycja.


A takie cuda ludzie wyrzucają na śmietnik. Praktycznie nowy wiklinowy fotel. Miałam przejść koło niego obojętnie?


A moja kochana mama podarowała mi konwalie, wraz z wazonikiem. Skąd ona wzięła ten złoty kubek? Nie wiem. Ale muszę powiedzieć, że mi się podoba takie zestawienie. Zwłaszcza, że od mamy:)


Pozdrawiam słonecznie i kwiatowo.

3 komentarze:

  1. Ładnie to wszystko urządziłaś. Ja mieszkam w starej kamienicy, planowaliśmy dobudować taras ale współwłaściciele się nie zgodzili, a tak mi się marzyła poranna kawka na tarasie. Cieplutko pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Fotel rewelacja zwłaszcza przy takim ładnym tle :)

    OdpowiedzUsuń
  3. piękny balkon :)
    a z rozmieszczeniem pokojów w domu mieszkaniu tak jest zawsze coś do poprawy :D:D znam to z autopsji :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Już jutro.... Wesołych Świąt